10. rocznina katastrofy smoleńskiej – refleksje

Ta rocznica przypada w Wielki Piątek. To niesamowite. Warto wrócić do tamtych chwil sprzed 10 lat. Przypomnieć sobie o tych ludziach, którzy byli z nami tak niemal na co dzień, choć dla większości z nas znani tylko z ekranów telewizorów.

Katastrofa smoleńska

Media społecznościowe i nie tylko przez te 10 lat nieznośnie się rozszalały. Zwariowały. Świat zwariował. Grają na emocjach jak tylko można. Jest to wysoce zaraźliwe, ludzie to łykają, udostępniają i tym żyją. W obliczu pamięci o tej tragedii trzeba jednak inaczej. Nie ma innego wyjścia, jeśli chce się pozostać człowiekiem.

Dlatego w tym dniu nie mam ochoty nawet bawić się w podśmiechujki z tego, że Kaczyński z Morawieckim składali kwiaty bez maseczek i nie zachowali przepisowej odległości oraz przepisów o ograniczeniu zgromadzeń. Nie mam zamiaru komentować apelu o zwrot wraku. W ogóle wydaje mi się to wszystko tak małe wobec tego, co się wtedy stało.

Wolę przypomnieć sobie twarze tych ludzi, którzy wtedy zginęli. Pomyśleć o ich życiu, o ich tragedii. Chcę myśleć w tej chwili o potędze Przypadku, Losu, Fatum, o sile ludzkiej decyzji, woli sprawczej wobec historii. O tym, jak decyzja jednej czy paru osób może mieć wpływ na życie całego narodu, o tym, jak bardzo te decyzje są uwarunkowane tysiącem innych okoliczności, o tym czy mogło być inaczej.

Wszyscy wiemy, że mogło być inaczej, że decydowały sekundy, metry, chwile. A jednak stało się tak jak się stało, ze wszystkimi tego konsekwencjami.

Niech ten Wielki Piątek będzie dniem zadumy także nad tym, na ile ważne są nasze różne dalekosiężne, wielkie cele, ambicje, wizje, palny. Czym one są wobec złowróżbnego memento mori? Co one znaczą wtedy, gdy zabraknie najbliższych i już nie będzie czym wypełnić po nich pustki.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *